Jak sobie radzić z krytyką?

Jak sobie radzić z krytyką?

Ile razy zdarzyło Ci się czego nie zrobić tylko dlatego, że bałeś się krytyki? Jak często opinia innych decyduje o tym czy się akceptujesz?

Wewnętrzny krytyk

Pierwsza rzecz, którą musimy zrobić by poradzić sobie z krytyką ze strony innych ludzi jest okiełznanie… naszego wewnętrznego krytyka. Dopiero kiedy pogodzimy się sami z sobą, będziemy w stanie bez zbędnych emocji słuchać uwag innych osób. Wszyscy mamy wady, bez wyjątku. Gdyby zapytać każdego człowieka na Ziemi czy mając możliwość dowolnej zmiany w swoich wyglądzie czy chciałby to zrobić, większość odpowiedzi brzmiała by tak. Mamy wielką zdolność do wynajdywania defektów, ułomności, zwłaszcza że kreowane są kanony nieskazitelnego piękna. Jednemu przeszkadza za duży nos, drugiemu pochodzenie, a trzeciemu słaba znajomość języków. Jacy piękni jesteśmy z tymi naszymi słabościami! Jak one się komplementarnie uzupełniają!

Dążenie do „bycia bardziej” jest piękną cechą, tak samo jak chęć zmiany i stawania się lepszą wersją siebie. „Cały w tym ambaras, żeby dwoje chciało naraz”. Jeśli nasz wewnętrzny krytyk pozwoli nam na zmiany, dokonamy ich szybciej z wolną głową i bez presji. Samoświadomość może nas doprowadzić na samoakceptacji. Jest ogromna różnica między bezcelowym krytykowaniem siebie, a powiedzeniem sobie- dobrze, mam wady x, y, z. Wiem o tym, ale chcę to zmienić. Samosabotaż może sprawić, że będziemy jak piloci kamikadze za sterami swojego życia.

Bańka mydlana

Pomyśl jakich słów krytyki boisz się najbardziej. Zapisz je sobie. Wyobraź, że ktoś Ci je mówi publicznie. Te słowa słyszą również Twoi najbliżsi i osoby, na których opinii zależy Ci najbardziej. Co się stanie jak te słowa padną? Co by się zmieniło wtedy w Twoim życiu?

Czy nie jest tak, że boimy się krytyki, ponieważ obraz nas samych, który sobie stworzyliśmy w głowie może prysnąć jak mańka mydlana? A może krytyka powoduje, że musimy zmierzyć się z prawdą?

Na nasz obraz i podobieństwo

Kolejną istotną kwestią w krytyce jest fakt, że sami krytykujemy. Im częściej, tym bardziej może dotknąć także i nas. Dlaczego oceniamy? Skąd w nas tyle hejtu?

Jesteśmy nieszczęśliwi i niespełnieni. Szukamy miłości, akceptacji, powołania. Sukcesy i udane życie innych powoduje, że jeszcze mocniej uświadamiamy sobie jak nam źle, a przecież sąsiadowi nie może być dobrze, skoro mi nie jest! Sprawiedliwość musi być. Racja zawsze jest po naszej stronie. Rośnie w nas agresja i szukamy wentylacji, którą często znajdujemy krytykując innych. To jest nie-do-po-myś-le-nia! Jak można tak robić? My robimy to inaczej, więc ich jest niewłaściwe. Widziałeś jak ona się ubrała? Zobacz jaki z niego pozer. Przykładów można mnożyć. Internet zalała fala hejtu, która jest słowną przemocą. Może chociaż jedna osoba po przeczytaniu tego artykułu zastanowi się nad wciśnięciem guzika „publikuj” z obraźliwymi treściami.

Kiedy uwolnimy się od potrzeby krytykowania wszystkiego co jest odmienne, zobaczymy jak ciekawy może być drugi człowiek. Dzięki różnicom dopełniamy się i świat staje się bardziej interesujący. Porozmawiaj z kimś, kto ma odmienne poglądy od Twoich. Staraj się wejść w jego głowę i zrozumieć go. Nie oznacza to, że musisz zmienić swoje poglądy i przekonania. Nie oznacza, że musisz je akceptować. Po prostu słuchaj, z miłością i szacunkiem. Dokładnie tak, jak Ty pragniesz, żeby odnosili się do Ciebie. Pokaż innym, że tak można, a zaczną Cię naśladować i zachowywać się w ten sam sposób.

Szukaj dookoła siebie ludzi, którym dobrze się wiedzie. Rozmawiaj z nimi, obserwuj, porównuj i spróbuj przenosić ich dobre praktyki na swoje życie. Droga ku szczęściu wiedzie właśnie przez zmianę, a od kogo się uczyć jak nie od tych, którym się powiodło? Następnym razem spróbuj wykrzesać w sobie radość z powodzenia innych. Pogratuluj swojemu konkurentowi, podziwiaj sąsiada, który ma szczęśliwą rodzinę. Tobie też się może udać.